Benedykt XVI zaaprobował zmiany wprowadzone do obrzędu kreowania kardynałów przez Papieskie Biuro Celebracji Liturgicznych. Informuje o tym w swoim dzisiejszym wydaniu „L'Osservatore Romano”.
Główna zmiana polega na połączeniu trzech momentów: nałożenia biretu kardynalskiego, wręczenia pierścienia kardynalskiego i przydzielenia kościoła tytularnego w Rzymie. Zmianie uległa również modlitwa wstępna (kolekta) oraz modlitwa końcowa. Krótsza jest również forma proklamacji Słowa Bożego.
Watykański dziennik przypomina, że dotychczas podczas kreowania nowych kardynałów korzystano z norm liturgicznych aprobowanych przez papieża Pawła VI w 1969 r. Obecne zmiany mają podkreślić, że nie istnieje „sakrament kardynalatu”, zaś konsystorz nigdy nie był obrzędem liturgicznym, lecz jest zgromadzeniem purpuratów z papieżem, związanym z władzą rządzenia Kościołem, a nie uświęcania.
Połączenie trzech momentów: nałożenia biretu kardynalskiego, wręczenia pierścienia kardynalskiego i przydzielenia kościoła tytularnego w Rzymie jest konsekwencją zaniku dawnego rozróżnienia między konsystorzem publicznym a konsystorzem tajnym.
Nie ulega natomiast zmianie tradycja sprawowania przez papieża następnego dnia po kreowaniu kardynałów wraz z nimi Mszy św. Zaczyna się ona od słów homagium i podziękowania ze strony pierwszego z nowo mianowanych purpuratów w imieniu ich wszystkich.
Nowy obrzęd kreowania kardynałów Benedykt XVI zastosuje po raz pierwszy 18 lutego bieżącego roku – podczas czwartego konsystorza obecnego pontyfikatu. Nazwiska nowych purpuratów papież Benedykt XVI ogłosił podczas modlitwy Anioł Pański w miniony piątek – uroczystość Objawienia Pańskiego. W grupie tej jest 10 zwierzchników dykasterii watykańskich oraz 9 biskupów kierujących ważnymi diecezjami w świecie. Ponadto Ojciec Święty mianował 3 nowych purpuratów, którzy przekroczyli już 80. rok życia i nie będą należeli do grona elektorów podczas ewentualnego konklawe.
Godność kardynalska jest najwyższym stopniem w hierarchii Kościoła katolickiego, a głównym przywilejem dla obdarzonych tą godnością duchownych jest prawo wyboru papieża. Tradycja tego urzędu sięga pierwszych wieków chrześcijaństwa zachodniego, z tym, że początkowo byli to księża i diakoni rzymscy, należący do najbliższego otoczenia papieskiego. Kolegium Kardynalskie o zadaniach zbliżonych do dzisiejszych powstało w połowie XII w.
Od 1586 r. liczyło ono aż do połowy naszego stulecia najwyżej 70 członków. Bł. Jan XXIII (1958–63) jako pierwszy przekroczył tę liczbę, a Paweł VI (1963–78) zarządził, że kardynałowie po osiągnięciu 80. roku życia tracą prawo udziału w konklawe, czyli wyboru papieża i że maksymalna liczba uprawnionych do tego członków Kolegium może wynosić 120.
Kardynałów powołuje papież na konsystorzu. Jest to – najogólniej mówiąc – zgromadzenie kardynałów, obecnych w Rzymie, zwoływane przez Ojca Świętego i obradujące pod jego przewodnictwem. Najwcześniejsze jego ślady pochodzą z pierwszej połowy IX wieku, przy czym było to forum spotykające się jeszcze nieregularnie. Od XI stulecia jest organem doradczym papieża, wspierającym go w rządzeniu Kościołem. W ciągu wieków zmieniały się charakter i rola tego gremium; obecnie istnieją dwa jego rodzaje: zwyczajny i nadzwyczajny.
Ten drugi zwoływany jest przez papieża dla omówienia najważniejszych, bieżących spraw Kościoła, a także dla przedstawienia kandydatur nowych kardynałów i uczestniczą w nim tylko kardynałowie. W konsystorzu zwyczajnym mogą uczestniczyć na specjalne zaproszenie papieskie nie tylko kardynałowie, lecz także inni hierarchowie, a nawet świeccy. W takim przypadku konsystorz taki może mieć charakter publiczny.
Papież mianuje nowych kardynałów najpierw na posiedzeniu tajnym, a następnie wręcza im insygnia ich godności na konsystorzu publicznym w bazylice św. Piotra. Najpierw nowi członkowie Kolegium ślubują wierność Kościołowi i Ojcu Świętemu, a następnie otrzymują od niego pierścień oraz piuskę i biret w kolorze czerwonym (purpurowym). Czerwień jest oznaką godności kardynalskiej i symbolizuje życie całkowicie oddane w służbę Kościołowi aż do przelewu krwi, jeśli zajdzie taka potrzeba. Jednocześnie dla podkreślenia rzymskich korzeni instytucji kardynalatu i związków kardynałów z Wiecznym Miastem, każdy z nich otrzymuje jakiś tutejszy kościół, którego staje się w ten sposób symbolicznym proboszczem.
Kościoły tytularne to świątynie rzymskie (141 dla kardynałów–prezbiterów i 63 dla kardynałów–diakonów), a także siedem diecezji podrzymskich (dla kardynałów–biskupów). Ich przydzielenie podkreśla ścisły związek każdego z purpuratów z diecezją rzymską, której biskupem jest papież.
I riti per la morte del romano pontefice non sempre furono codificati, e se lo erano, non sempre vennero rispettati. Ad ogni modo non sono stati ogni volta omogenei né gli stessi. Più spesso le morti papali furono lasciate alle circostanze e all'improvvisazione. Del resto non in ogni epoca il corpo del papa ebbe l'importanza e le significanze assunte poi nel tempo. Poteva succedere nei primi secoli, ma di fatto anche in seguito e fino alla nostra epoca, che le cerimonie esequiali, se ve n'erano, venivano più che da regole scritte o consuetudini radicate, influenzate dal tipo di personalità e di fama che l'augusto defunto aveva in vita.
Per ricostruire la genesi e lo sviluppo dei riti funebri per la morte del papa, occorre individuare il momento in cui simili cerimonie furono in gran parte codificate, ossia quando si provò a metterle nero su bianco, sino a ricavare un primo “Ordo Exesequiarum”. Dai dati che abbiamo (al momento gli unici che gli storici abbiano reperito), questo momento di formalizzazione e ufficializzazione della sepoltura “con onore” del romano pontefice defunto si colloca nel cuore del Medioevo. La traccia più antica è nella Vita di papa Pasquale II, dal lunghissimo pontificato (1099-1118), che accenna all'esistenza già di un Ordo funebre pontificio autonomo: il corpo morto del papa deve essere rivestito di paramenti sacri prescritti dall'Ordo. Ancora nella Vita di Onorio II (1124-1130) si illustra e si stabilisce la novità nella chiesa romana della sepoltura con “onore” del sommo pontefice, catalogando gli onori da tributagli. Inoltre, il Liber Pontificalis,annovera anche due casi di mancato adempimento delle esequie papali, poiché il corpo del papa “è trasportato dal Laterano al monastero dei santi Andrea e Gregorio da mani laiche: la salma è rivestita solo di brache e camicia, e il feretroprivo di lenzuola”.
Il più antico rituale funebre pontificio (1385-90) scritto è quello dal cerimoniere papale Pietro Ameil, che rimase alla corte dei papi sotto tutto il regno di Urbano V (1362-70) e fino alla sua morte, avvenuta a Roma, nel 1401. O meglio: è il primo cerimoniale completo, venuto due secoli e mezzo dopo quello frammentario annoverato nella Vita di Pasquale II. Siamo dunque alla fine del XIV secolo. Così il medievalista Paravicini Bagliani descrive, riassumendo,l'Ordo di Pietro Ameil: “Il testo del Cerimoniale dell'Ameil è il primo nella storia del papato medievale a contenere una descrizione particolareggiata delle modalità cerimoniali da osservarsi durante il trapasso e la sepoltura di un pontefice romano. Comprende un centinaio di articoli, la sezione relativa alla morte del papa costituisce la prima di una lunga serie di appendici all'ordo liturgico che precede quella riservata al Conclave. L'attenzione cerimoniale si occupa, esplicitamente ed ufficialmente, di un arco di tempo che comprende l'ultima malattia del pontefice, gli adempimenti cerimoniali relativi alla preparazione della salma, l'esposizione nella cappella e le esequie ufficiali, nonché il conclave”.
L'Ameil, per primo dà un ordine razionale e regolare alla morte del papa. A questo scopo scinde in tre parti, cioè scagliona in tre “spazi” logistici diversi il succedersi cronologico dei principali uffici funebri intorno al sacro corpo del papa morto. Camera, Cappella, Chiesa.
Il primo spazio è la camera da letto del moribondo, in cui l'Ameil prevede e quasi ordina gesti e parole convenienti all'augusto morente; la camera è il luogo dove, secondo un prestabilito ordine, gerarchico e di suddivisione delle funzioni, il corpo del defunto sarà lavato e rivestito.
Il secondo spazio, la cappella; questo, secondo l'Ameil è il luogo di esposizione pubblica, nonché di visita e di veglia alla salma per curialisti e religiosi.
Il terzo spazio è la chiesa (San Pietro, o in tempi antichi la cattedrale della città dove il papa spirava) 7. Qui saranno celebrati i funerali pubblici e solenni.
Due processioni permetteranno la traslazione della salma dalla camera alla cappella, quindi dalla cappella alla chiesa. Tre luoghi per tre funzioni diverse, quindi. Il tempo che l'Ameil prevede per tutte queste funzioni è di nove giorni. I protagonisti principali, a cui sono demandate responsabilità rituali e amministrative sono: camerlengo, penitenzieri, cardinali.
Questa sarà la base stabile su cui si fonderà da adesso e per i secoli il complesso cerimoniale per la morte e le esequie del romano pontefice. Da questo momento in poi, se modifiche vi saranno, si trattera in genere di aggiunte e non tagli al rituale ameliano; almeno fino al 1870, ossia finchè vi fu un “papa-re”. Quindi, nei capitoli a seguire vedremo distribuiti e sviluppati questi “tre spazi” in una morte papale classica, ipoteticamente senza intoppi e pianificata, una cerimonia per così come dovrebbe essere, ideale.
Parleremo dunque di riti, parole, preghiere, gesti, consuetudini, leggi, cerimoniali, simboli, oggetti e paramenti in uso alla morte del papa fino all’epoca del Concilio Vaticano II… E degli incidenti immancabili a ogni decesso e spesso più puntuali delle stesse cerimonie codificate. Quindi di come, sempre nei secoli, è stato composto e “spoliato”, manipolato e onorato il sacro corpo: lavaggio, sezione, imbalsamazione, vestizione, esposizione, sepolture ed esumazioni; nonché le profanazioni varie ed eventuali.
È di quell’atmosfera che parleremo, di quegli attimi e lunghe ore che precedono accompagnano e succedono l’attimo in cui, in un gesto finalmente umanissimo, il papa apre la bocca per bere l’ultimo respiro di questa terra. Humus perfetto in cui germina, pullula, pulsa, si moltiplica laborioso, mormorante, famelico, schizofrenico sempre mezzo dolorante e mezzo gaudente, macabro e godereccio, orante e sibilante quel microcosmo attorno all’augusto infermo o cadavere, che per secoli ha preso via via il nome di corte o casa pontificia, familia del papa o curia. Composta di cardinali camerlenghi e decani, diaconi e protodiaconi e successori “designati” “favoriti” “papabili”, e -immancabili- cardinali “nepoti”; dunque i maestri di camera e idomestici, cancellieri e protonotari, penitenzieri e guardie nobili, camerieri segreti e sacristi di palazzo, cerimonieri e archiatri pontifici accompagnati sempre rispettivamente da pettegoli e ciarlatani altrettanto “pontifici”. Quindi i “becchini” dei sacri palazzi ossia i francescani, vari monaci, vescovi e gerarchie ecclesiastiche; parenti del moribondo e aristocrazia nera romana, che spesso erano la stessa cosa (vedi i papi Pamphili, Odescalchi, Chigi, Colonna, Caetani, Borghese, Boncompagni-Ludovisi, Altieri, Orsini, Pacelli ecc.), altrimenti comunque accomunati nei secoli, in quei momenti travagliati, dal ladrocinio spasmodico nelle sacre stanze a morto ancora caldo (fu il caso, si narra, di donna Olimpia) e da piani ambiziosi e talora squallidi, nella smaniosa corsa alla successione.
Dnia 17 kwietnia 1938 roku, w pierwsze święto Wielkanocy, odbył się z postanowienia papieża Piusa XI uroczysty akt wyniesienia na ołtarze naszego rodaka.
Pospieszyli więc Polacy w pielgrzymce liczebnością przewyższającej wszelkie oczekiwanie ku Wiecznemu Miastu. Dzienniki podawały liczbę pielgrzymów polskich na osiem tysięcy. Dzięki zapobiegliwości konsulatu polskiego w Rzymie, zarezerwowano w bazylice Świętego Piotra dla Polaków dogodne miejsca w lewej nawie aż do konfesji, czyli ołtarza Świętego Piotra.
Rankiem 17 kwietnia trzeba było wraz ze słońcem wstać, by odprawiwszy Mszę świętą spieszyć do Świętego Piotra. Doświadczeni bowiem bywalcy podobnych uroczystości twierdzili, że należy dość wcześnie stawić się w bazylice, by uzyskać miejsce, z którego by można śledzić uroczysty przebieg aktu kanonizacji, a choćby zobaczyć papieża z bliska.
Istotnie. Uroczystość kanonizacji miała się rozpocząć o godzinie ósmej piętnaście, a o godzinie siódmej bazylika już zapełniła się dziewięćdziesięciotysięcznym tłumem wiernych. Wpuszczano tylko z biletami i tylko na miejsca oznaczone na bilecie. Porządek wzorowy, a mimo to, zaczyna się robić ciaśniej. Niebawem było tak ciasno, że prawie ruszyć się nie można. Gwardziści papiescy, Szwajcarzy w hełmach i z halabardami zadają sobie dużo trudu, by utrzymać porządek.
Czas płynie powoli. Tłumy trwają w oczekiwaniu. Tu i ówdzie ktoś słabszy mdleje. Pomoc medyczna działa jednak sprawnie.
Punktualnie o oznaczonej godzinie wkracza do bazyliki procesja, składająca się z przedstawicieli duchowieństwa i organizacji czterech większych bazyliki rzymskich: Świętego Piotra, Świętego Jana na Lateranie, Matki Boskiej Większej i Świętego Pawła za Murami. Równocześnie wnętrze bazyliki rozbłyska powodzią świateł z niezliczonych żyrandoli kryształowych, porozwieszanych w bardzo gęstych odstępach od sufitu aż do posadzki. Wspaniała czerwień adamaszkowych makat zdobnych w złotą lamę i pokrywających każdą wolną płaszczyznę wnętrza nabiera szczególnego wyrazu: rzekłbyś, jeżeli nie same niebo, to chyba przedsionek nieba stanowi ta bazylika, tak pięknie przystrojona.
Godzina dziewiątka. Wśród niemilknących oklasków i nieopisanego entuzjazmu prowadzą do bazyliki chorągwie z wizerunkami trzech błogosławionych, którzy mają być kanonizowani, a więc: Hiszpana Salvatore da Horta, Włocha Giovanniego Leonardiego i naszego Andrzeja Bobolę. Na jednej stronie olbrzymiej chorągwi przedstawiony był w ornacie czerwonym z palmą męczeństwa w ręce, a na odwrocie w czasie męczeństwa, kiedy Kozacy zrywali zeń suknię kapłańską. Trudno było się oprzeć wrażeniu, że razem z tą chorągwią Święty sam wszedł do bazyliki. Rozrzewnienie maluje się na twarzach Polaków.
Chwilę trwamy tak w skupieniu. Wzdłuż prawej strony nawy środkowej rozlokowało się około ośmiu tysięcy dziewcząt z włoskiej Akcji Katolickiej, wszystkie w bieli, w welonach. Pośrodku nich dyrygent kierujący śpiewem tej tysięcznej rzeszy, wykonującej z podziwu godną karnością śpiew psalmów i śpiewającej choraliter Credo. W przerwie między jednym a drugim psalmem wzbija się z miejsca, gdzie stoimy my, Polacy, gromkie Boże coś Polskę z niezrównaną mocą i przedziwną zgodnością pod kopułę Świętego Piotra, a stamtąd tony zdają się spływać na całą bazylikę, głosząc radość Polaków z przypadającej im dziś chwały! Jeszcze jeden chorał łaciński „białego” chóru, a z naszej strony po bazylice idzie pieśń Zmartwychwstania Wesoły nam dzień dziś nastał. Słowa tej pieśni, tu i w tym miejscu, nabierają szczególnej wymowy. Śpiewając je, wiemy, iż wyśpiewujemy swoją podziękę Bogu za zmartwychwstanie Ojczyzny naszej, tu w stolicy chrześcijaństwa, skąd w czasach niewoli płynęły do nas słowa pociechy i zachęty do wytrwania. Dziś stanęliśmy tu jako wolni synowie wolnej Polski, by być świadkami triumfu naszego Męczennika, który tej wolnej, zmartwychwstałej Polsce zapragnął patronować!
Jeszcze nie przebrzmiało echo radosnego „Alleluja”, gdy u wejścia zerwała się burza oklasków, coś jak iskra elektryczna przeszło przez tłumy. Z balkonu nad wejściem do bazyliki zabrzmiały fanfary! Nie ulega wątpliwości: papież wkroczył do bazyliki. Powoli, majestatycznie posuwa się orszak papieski: księża świeccy i zakonni, biskupi i kardynałowie, przyboczna gwardia papieska we wspaniałych mundurach, wreszcie ponad głowami sedia gestatoria z papieżem. Ubrany jest w złotą kapę i mitrę biskupią. Spodziewałem się, ze względu na podeszły wiek Ojca Świętego, zobaczyć postać dostojną, ale przytłoczoną wiekiem. Nie! Majestat i powaga, a zarazem serdeczna tkliwość szła od papieża, który to w tę, to w tamtą stronę kreślił znak krzyża ręką jeszcze sprawną, o ruchach płynnych, dostojnych, a w którą stronę się obróci, tym głośniejsze się odzywają brawa, tym radośniejsze okrzyki różnojęzyczne: „Eviva, vive le papa!” Najgłośniej chyba, już nie wołają, ale krzyczą wprost Polacy „Niech żyje!”. „Mamy do tego prawo, to nasz, polski papież!” – tłumaczy ktoś z boku. I jeszcze głośniej, jeszcze serdecznie wołamy, skoro widzimy, że papież, okrążając konfesję Świętego Piotra prawą stroną, w naszą stronę kreśli wyraźny krzyż. „Zauważył nas!”, „Niech żyje!”
Papież zasiada na tronie przed wielkim ołtarzem i odbiera hołd kardynałów i biskupów.
Rozpoczyna się akt kanonizacji. Dzięki megafonom rozmieszczonym w bazylice słyszymy każde słowo. Ktoś życzliwy z otoczenia radzi mi umieścić się wysoko na balustradzie. Doskonale ogarniam z tego punktu obserwacyjnego trzy czwarte całej bazyliki, a przede wszystkim widzę papieża na tronie i śledząc cały tok odbywających się ceremonii, z wdzięczności informuję otoczenie moje, objaśniając, co widzę. A więc: przystępuje do tronu papieskiego adwokat konsystorski, który w imieniu zakonu ojców jezuitów, którego błogosławiony Andrzej był członkiem, oraz w imieniu całego kraju polskiego, prosi Ojca Świętego o wyniesienie błogosławionego Andrzeja Bobolę i dwóch dalszych błogosławionych na ołtarze. Ojciec Święty odpowiedział na to, że przede wszystkim należy się modlić, aby Bóg w tak ważnej sprawie udzielił swej pomocy. Śpiewa się wiec litanią do Wszystkich Świętych. Gdy adwokat ponownie prosi papieża, Ojciec Święty przez usta sekretarza brewe papieskich odpowiada, że należy się jeszcze usilniej modlić, śpiewa się więc Veni Creator, a gdy adwokat po raz trzeci ponawia swą prośbę, Ojciec Święty oznajmia, że orzeka niniejszym uroczyście, iż błogosławiony Andrzej Bobola ma zostać wpisany do katalogu świętych i podaje dzień 16 maja jako dzień jego święta. Uroczyste Te Deum, odśpiewane przez słynny na całym świecie Chór Sykstyński pod dyrekcją Lorenzo Perosiego, stanowiło podziękowanie za akt kanonizacji, po czym diakon zaintonował wezwanie: „Ora pro nobis Sancte Andrea!” – a papież zaśpiewał modlitwę do świętego Andrzeja Boboli, po odśpiewaniu przez diakona Confiteor papież udzielił błogosławieństwa apostolskiego wraz z odpustem zupełnym, które przyjęliśmy głęboko pochyleni, gdyż uklęknąć nie można było z powodu szczupłości miejsca. Na tym zakończył się uroczysty akt kanonizacji Adrzeja Boboli i Giovanniego Leonardiego oraz Salvatore da Horta. Andrzej jako męczennik kanonizowany był na pierwszym miejscu.
Uroczystą Mszę świętą papieską celebrował kardynał dziekan. Podczas Ofiarowania przedstawiciele narodów, które prosiły Ojca Świętego o kanonizację swych świętych, a więc Polacy, Włosi i Hiszpanie, składają papieżowi w podzięce tradycyjne: dwie świece woskowe, dwa chleby, dwie małe baryłki wina (każdy z tych przedmiotów jest pozłacany lub posrebrzany na przemian), a nadto dwie synogarlice, dwa gołąbki i klatkę z licznymi ptaszkami, które mają symbolizować cnoty Świętego.
Głębokie wrażenie czyniła na obecnych chwila Podniesienia, kiedy papież klęczał zatopiony w adoracji, a z chóru odezwały się dźwięki srebrnych trąb. Gdy Msza święta się skończyła, zasiadł papież na sedia gestatoria i kierował się ku wyjściu, poprzedzany długim orszakiem kardynałów i biskupów, wśród których rozpoznajemy ku swej radości naszych arcypasterzy Polaków, a więc jest to imponujący swą postawą biskup ordynariusz chełmiński ks. doktor Stanisław Wojciech Okoniewski, o którego pytają Polacy z innych diecezji, co to za biskup, a my tłumaczymy z dumą, że to nasz, z Pelplina, biskup morski.
Zbliża się papież. Tym razem okrąża konfesję z naszej strony, przesuwa się więc sedia tuż obok nas, może na dziesięć kroków. Doskonale widzimy papieża i malujące się na jego obliczu, jakby z tamtego świata, radosne wzruszenie. Ale bo też wołaliśmy jak tylko nas było stać radośnie, czule: „Ojcze nasz święty”, „Papieżu Polski”, „Niech żyje!”. Sedia kilkakrotnie przystanęła, my wiwatowaliśmy ze łzami w oczach, papież błogosławił, rozwierał ramiona jak do uścisku, kocha nas zawsze tak samo „il papa pollacco”.
Za orszakiem papieskim tłumy wyległy na plac przed bazyliką, a tam już morze głów falowało od rana. Do bazyliki wpuszczono bowiem tylko za biletami, jak wspomniałem, niebywałą dotąd liczbę dziewięćdziesięciu tysięcy ludzi, a na placu pozostałą reszta, którą liczono na trzysta tysięcy, do tego wszystkie przylegające do placu Świętego Piotra ulice czerniły się od tłumów, wyczekujących uroczystego błogosławieństwa Urbi et orbi.
Istotnie, po krótkim oczekiwaniu rozwarły się drzwi balkonu nad wejściem do bazyliki, zatrzepotała radośnie chorągiew zwieszająca się z balkonu, a przedstawiająca wszystkich trzech kanonizowanych, pojawiły się wachlarze ze strusich piór, a w pośrodku nich błysnęła tiara – okrzyki stojących opodal Włochów radosne: „Eccolo, eccolo!”, „Papa!” i z megafonów zabrzmiały poprzez plac słowa błogosławieństwa odpustu zupełnego, pochyliły się głowy, zgięły kolana… Pamiętam. Było to też w pierwsze święto Wielkanocy, gdy za pośrednictwem radia wysłuchałem, klęcząc, błogosławieństwa papieskiego. To nie to samo. Błogosławieństwo tak, ale ten nastrój uroczysty, tu, na placu, w Rzymie samym, patrząc na rękę, która kreśli znak krzyża, to nie to samo!
To jeszcze nie koniec!
Wieczorem cała bazylika Świętego Piotra i kolumna na placu przed bazyliką tonęła w świetle tysięcy lamp, które ze wspaniałej bazyliki uczyniły bajkowe zjawisko. Napatrzeć się nie można było.
Dobrze tak!!! Niech ten największych w dziejach Kościoła męczennik cieszy się z tych tak czysto ludzkich i zewnętrznych, ale jakże szczerych objawów czci. Niech pamięta świat cały dzień jego kanonizacji.
Introdotte dall’ufficio delle Celebrazioni Liturgiche e approvate dal Pontefice
Novità nei concistori ordinari pubblici per la creazione di nuovi cardinali. Il rito in vigore fino a oggi viene rivisto e semplificato, con l’approvazione del Santo Padre Benedetto XVI: in sostanza si unificano i tre momenti dell’imposizione della berretta, della consegna dell’anello cardinalizio e dell’assegnazione del titolo o della diaconia; cambiano le orazioni colletta e conclusiva; e assume una forma più breve la proclamazione della Parola di Dio.
Va premesso — come spiega l’Ufficio delle Celebrazioni Liturgiche del Sommo Pontefice — che la riforma liturgica avviata dal concilio Vaticano II ha riguardato anche i riti concistoriali di imposizione della berretta e di assegnazione del titolo ai nuovi porporati, e che il testo rinnovato della celebrazione, pubblicato in «Notitiae» 5, 1969, pp. 289-291, è stato usato per la prima volta da Paolo VI nell’aprile 1969.
Il criterio principale che guidò la redazione del nuovo rituale fu l’inserimento in un ambito liturgico di ciò che di per sé non ne faceva parte in senso proprio: la creazione di nuovi cardinali doveva essere collocata in un contesto di preghiera, evitando però al contempo ogni elemento che potesse dare l’idea di un «sacramento del cardinalato». Il concistoro, infatti, storicamente non era mai stato considerato un rito liturgico, bensì una riunione del Papa con i cardinali in relazione al governo della Chiesa e, pertanto, espressione del munus regendi, non del munus sanctificandi.
Tenendo presenti tali aspetti della storia passata e recente, in una linea di continuità con l’attuale forma del concistoro e dei suoi elementi principali, si è quindi rivista e semplificata la prassi vigente. Anzitutto vengono riprese dal rito del 1969 l’orazione colletta e l’orazione conclusiva, perché molto ricche nel contenuto e provenienti dalla grande tradizione eucologica romana. Le due preghiere, infatti, parlano esplicitamente dei poteri affidati dal Signore alla Chiesa, in particolare di quello di Pietro: il Pontefice prega anche in modo diretto per se stesso, per svolgere bene il suo ufficio. Nell’orazione colletta che viene dal Veronense, il cosiddetto Sacramentarium Leonianum, una delle fonti più antiche dell’eucologia romana — si tratta della colletta per l’anniversario dell’ordinazione episcopale del Vescovo di Roma (Mense Septembris, in natale episcoporum, v alia missa. nn. 989 e 993; Corpus Orationum, n. 2301) — il Santo Padre dice: «Oremus. Domine Deus, Pater gloriae fons honorum, qui licet Ecclesiam tuam toto orbe diffusam largitate munerum ditare non desinis, sedem tamen beati Apostoli tui Petri tanto propensius intueris, quanto sublimius esse voluisti: da mihi famulo tuo providentiae tuae dispositionibus exhibere congruenter officium; certus te universis Ecclesiis collaturum quidquid illi praestiteris, quam cuncta respiciunt. Per Dominum nostrum Iesum Christum, Filium tuum, qui tecum vivit et regnat in unitate Spiritus Sancti, Deus, per omnia sæcula sæculorum».
Nell’orazione conclusiva, anch’essa scelta nel 1969 dal Veronense — in questo caso si tratta però di un’altra colletta per l’anniversario dell’ordinazione episcopale del Vescovo di Roma (Mense septembris, in natale episcoporum, v alia missa, «alia collecta», nn. 992; Corpus Orationum, n. 1198) — il Papa prega così: «Deus cuius universae viae misericordia est semper et veritas, operis tui dona prosequere; et quod possibilitas non habet fragilitatis humanae, tuis beneficiis miseratus impende; ut hi famuli tui, Ecclesiae tuae iugiter servientes et fidei integritate fundati, et mentis luceant puritate conspicui. Per Christum Dominum nostrum».
Anche la proclamazione della Parola di Dio assume di nuovo la forma più breve, propria del rito del 1969, con la sola pericope evangelica (Marco 10, 32-45), che è la stessa nei due rituali. Infine, si integra la consegna dell’anello cardinalizio nello stesso rito, mentre prima della riforma del 1969 l’imposizione del cappello rosso avveniva nel concistoro pubblico, seguito da quello segreto, nel quale si svolgevano anche la consegna dell’anello e l’assegnazione della chiesa titolare o della diaconia. Oggi tale distinzione fra concistoro pubblico e segreto di fatto non viene più osservata e di conseguenza appare più coerente includere i tre momenti significativi della creazione dei nuovi cardinali nel medesimo rito.
Si conserva invece la concelebrazione del Papa con i nuovi cardinali nella Messa del giorno seguente, che si apre con l’indirizzo di omaggio e di gratitudine che il primo dei porporati rivolge al Pontefice a nome di tutti gli altri.
Election of 1119, resulting in the election of Calixtus II. —Documents concerning the election of 1119.
Election of 1124, resulting in the election of Celestine II and then Honorius II.
Election of 1130, resulting in the election of Anacletus II (Roman Obedience) and the election of Innocent II —Documents concerning the elections and Schism of 1130-1138.
Election of 1138, resulting in the election of Victor IV (Roman Obedience).
Election of 1143, resulting in the election of Celestinus II
Election of 1144, resulting in the election of Lucius II
Election of 1145, resulting in the election of Eugenius III.
Election of 1153, resulting in the election of Anastasius IV.
Election of 1154, resulting in the election of Adrian IV.
Election of 1159, resulting in the election of Alexander III (Rolando Bandinelli, Roman Obedience) and the election of Victor IV (Octavianus de Monticelio, Imperial Obedience) —Documents concerning the elections and Schism of 1159-1164.
Election of 1181, resulting in the election of Lucius III.
Election of 1185, resulting in the election of Urban III.
Election of 1187, resulting in the election of Gregory VIII.
Election II of 1187, resulting in the election of Clement III.
Conclaves of 1378 : Conclave of April 7-8, 1378, resulting in the election of Urban VI (Roman Obedience); and of September 20, 1378, resulting in the election of Clement VII (Avignon Obedience) —Documents relevant to the Sede Vacante of March-September, 1378.
Conclave of 1389 (Roman Obedience) resulting in the election of Boniface IX.
Conclave of 1394, (Avignon Obedience) resulting in the election of Benedict XIII
Conclave of 1404 (Roman Obedience), resulting in the election of Innocent VII. —Documents concerning the election of 1404.
Conclave of 1406 (Roman Obedience), resulting in the election of Gregory XII. —Documents concerning the election of 1406.
Conclave of 1409 (Pisa), resulting in the election of Alexander V. —Documents concerning the election of 1409.
Conclave of 1410 (Bologna), resulting in the election of John XXIII. —Documents concerning the election of 1410.
Special thanks to: - Anna Filomena Kaźmierczak - Ulrich Nersinger - John Sonnen - Ks. Michał Kowalski - Don G. L. - Senhora Lucia Zucchi - Dieter Philippi