September 11, 2010

Święty Piotr, jako głowa Apostołów, sprawuje po raz pierwszy Ofiarę Eucharystyczną w Wieczerniku


Publikujemy tekst opisu pierwszej papieskiej Mszy świętej, który za Mistycznym Miastem Bożym Marii z Agredy podaje ks. proboszcz Reiners w swym pobożnościowym dziele. Tekst ten można pobrać jako dokument pdf w odpowiednim dziale na naszej stronie.

Na zlecenie Mistrza, który wstąpił do Nieba, trwali Apostołowie i Uczniowie na modlitwie we Wieczerniku na górze Syon, oczekując zesłania Ducha świętego. Zwątpienie i trwoga miotały nimi; z obawy przed Żydami, którzy tak niewinnie skazali ich Pana i przybili Go na krzyż, zaryglowali starannie bramy Wieczernika. Upomniał ich Zbawiciel, żegnając się z nimi: "Niech serce wasze nie zasmuca się; dobrze jest, iż odchodzę. Ześlę wam Pocieszyciela, który przypomni wam wszystko, czego was uczyłem". Lecz cóż pomogły tym bojaźliwym te upomnienia i słowa pociechy Zbawiciela? Byli i pozostali ułomnymi ludźmi. Dziesięć dni przepędzili uczniowie poszcząc i modląc się, pełni zwątpienia i trwogi oczekiwania. A pociechą jedyną była im Matka Boska, którą z drzewa krzyża oddał im konający Jezus mdlejącym głosem w testamencie miłości, jako Pocieszycielką utrapionych. Zbliżał się uroczysty dzień Zielonych Świąt, który sprowadził do Jerozolimy pobożnych pielgrzymów z całego świata, z wszystkich trzech znanych wówczas części kuli ziemskiej. Święte miasto roi się od setek tysięcy przybyszów, którzy pośpieszyli tu, wierni wierze Ojców, pragnąć złożyć ofiarę w świątyni podług przepisów Mojżeszowych. Czyż nie było możliwem, że zawzięci uczeni zakonni, faryzeusze i synedryści (członkowie najwyższej zwierzchności u starożytnych Izraelitów) oznajmią tym nowym przybyszom o wielkiej nowinie, o śmierci krzyżowej znienawidzonego nowatora, a odświeżając pamięć zaszłych zdarzeń, podburzą ich łatwo do targnięcia się na bezbronną trzodę bez pasterza? Chętnie byliby uczniowie udali się w tym uroczystym dniu do świątyni wraz z rzeszą pielgrzymów; nie odważyli się jednak na to z obawy przed Żydami i prozelitami (osoby, przyjmujące po części wiarę żydowską). Piotr, owa opoka niewzruszona, zastępca Mistrza, zawsze przez Niego wyszczególniany, obdarzony poczwórnym przywilejem, jako klucznik, najwyższy pasterz i fundament Kościoła, rozpoczął odprawianie nabożeństwa sabatowego Zielonych Świąt, jak odprawiano je w synagodze w Kafarnaum. Zaintonował więc Psalmy, odnoszące się do pamiątki tego święta: "Gdy wychodził lud Izraelski z Egiptu, dom Jakóbów z ludu pogańskiego" itd. (Psl. 113). Ponieważ Zielone Święta były świętem pierwocin plonów polnych, a zarazem pamiątką przykazań danych na górze Synai, śpiewano przeto wszystkie odnoszące się do tego Psalmy.

Nastąpiły potem wspólne modlitwy i czytanie Proroków. Piotr odczytał tekst o posłuszeństwie Abrahama (1 Mojż. 22), o uwolnienie Izraela z niewoli egipskiej (2 Mojż. 14), o przykazaniach, złożonych przez Mojżesza w Arce Przymierza (5 Mojż. 31), o narodzie Bożym w winnicy Pana (Iz. 4), o narodzie Bożym, czerpiącym pomoc i pociechę u Jehowy, to jest Boga (Baruch 3), a wreszcie widzenie Ezechiela o zmartwychwstaniu umarłych.

O tem wygłosił Piotr kazanie, dawał objaśnienia o Duchu Pocieszycielu, który przyjdzie, by z obumarłych ludów wskrzesić i powołać do życia Królestwo, ożywione duchem czyli Kościół Chrystusa.

Ogłosił też Piotr przy tej sposobności publiczne postanowienie kollegium Apostołów co do spraw wątpliwych, odnoszących się do chrztu, formuł i obrzezania. Marya uprzątnęła własnemi rękoma salę Wieczernika na ten dzień i poprosiła właściciela domu, aby pozwolił przybrać salę tak samo, jak była przystrojoną podczas Ostatniej Wieczerzy. Postarała się o przaśny chleb i wino, o misę i kielich. Podczas obchodu przemówiła sama do zebranych, przypominając im, że Syn Jej, Bóg prawdziwy, z nadmiernej miłości Swej ku ludziom, złożył Wiecznemu Ojcu ofiarę Swego Ciała i Krwi, przemienił chleb i wino we własną istotę Swą z zachowaniem postaci, darował i pozostawił Kościołowi Siebie, jako ofiarę i pokarm, jako zadatek zmartwychwstania i przyszłej chwały. Przez tę ofiarę, która jest odnowieniem wcielenia, narodzenia, życia, gorzkiej męki, śmierci i zmartwychwstania Jej Syna, składa się Najwyższemu najszczytniejszą ofiarę pochwalną, dziękczynną, błagalną i przejednawczą. Jednak tylko Apostołowie mają moc i władzę czynienia na Jego pamiątkę tego, co On sam uczynił i czego dał im przykład. Po przemowie poprosiła Marya księcia Apostołów, by odprawił Ofiarę Eucharystyczną (Marya z Agredy VII, rozdz. 7).

Na tem skończył się obrządek hebrajski.

Teraz zwrócił się Piotr Apostoł do obecnych 120 uczniów (liczba lat Mojżeszowych) i rzekł: "Bracia, jednomyślnie zebraliśmy się tu na modlitwie obok Matki Jezusa, tej Arki Nowego Przymierza, pierwszego żywego Tabernakulum, by modlitwą gorącą przywołać Pocieszyciela, Ducha świętego. Pięćdziesiąt dni upłynęło już od zmartwychwstania Mistrza naszego, względnie 7x7 dni. Ufajmy, że jutro, a więc w 50 dniu, wyobrażającym 50-ty rok jubileuszowy, przyjdzie ten obiecany i gorąco upragniony Pocieszyciel.

W przeddzień Swej męki, po uczcie paschalnej, dał nam Mistrz nasz zlecenie i władzę czynienia tego, co On sam czynił, a mianowicie przemieniania chleba w Jego Ciało i wina w Krew Jego, na Jego pamiątkę. Mocą tego zlecenia chcę teraz w imieniu Chrystusa przedsięwziąć to święte przemienienie Ciała Chrystusa i niech obrzęd ten będzie uzupełnieniem obrzędu sabatowego, jako i mistrz nasz dokonał tej tajemnicy nad tajemnicami, tego cudu nad cudami, w łączności z ucztą paschalną. Bracia: Sursum corda! W górę serca! Święty jest Pan zastępów." - W skupieniu wielkiem i gorącości ducha podnieśli się wszyscy, gdy Piotr miał przedsięwziąć przemienienie, a on tak mówił dalej: "Gdy Pan Jezus obmył nam nogi na znak oczyszczenia i dał nam budujące nauki, wziął chleb (tu Jan podał Piotrowi chleb) w Swe święte i czcigodne ręce, spojrzał ku Niebu, błogosławił i rzekł: Bierzcie i jedzcie, to jest Ciało Moje. Łamał chleb i podawał każdemu z nas do spożycia. Toż samo wziąwszy i kielich, napełniony winem, zmieszanem z wodą, błogosławił, dzięki czynił, patrząc w Niebo, i rzekł: Bierzcie i pijcie zeń wszyscy, to jest Krew Moja Nowego Przymierza, która za was i za wielu będzie wylaną na odpuszczenie grzechów." Przy tych słowach Piotra ogarnęło święte natchnienie wszystkich Apostołów i uczniów, i z upragnieniem wyciągali ręce ku Bogu eucharystycznemu. Po odmówieniu Oremus, Pater noster, spożył najpierw Piotr Komunię świętą pod obiema postaciami, następnie podał Matce Bożej, jako też innym Apostołom i uczniom Chleb żywota, żywe Ciało i prawdziwą Krew Jezusa Chrystusa ku pokrzepieniu.

W chwili konsekracyi napełniła się sala widzialnym blaskiem niezliczonego zastępu św. Aniołów, jak to podaje Marya z Agredy w swem aprobowanem dziele: (Miasto Boże II, 207). Piotr wzniósł w górę kielich, by wszyscy oddali mu hołd. Zbliżając się do przyjęcia Komunii św., padała Marya trzy razy na kolana i ze czcią wielką dotykała ziemi Swem Dziewiczem obliczem. Skutek, jaki wywołało w Maryi spożycie św. Sakramentu Ołtarza, nie da się słowy opisać. Uczuła się zupełnie uszczęśliwioną, podniesioną, ogarnioną palącym ogniem miłości Bożej ku Swemu najświętszemu Synowi. Dłuższy czas po Komunii trwała w zachwyceniu.

Po Niej dopiero otrzymali Komunię Apostołowie i uczniowie, i doznali podobnych skutków wewnętrznych. Zstąpiło na nich oświecenie, iż poznawali przyszłość, otrzymali dar proroctwa, języków i cudów. Podniosłą uroczystość zakończył Piotr podobnemi modlitwami, jakie odmawiał Zbawiciel sam przed pójściem do Ogrojca.

Tak więc to przyjęcie świętej Eucharystyi było dla wszystkich uczniów doskonałem przygotowaniem do przyjęcia Ducha św. z jego siedmiorakimi darami. A może właśnie w tej samej chwili, gdy trwali w łamaniu chleba i przyjmowali Najśw. Sakrament, powstał ów nagły szum z Nieba i pojawiły się ogniste języki, które spuszczając się na każdego z nich, wlewały w nich ową moc i męstwo i zdolność do sprawowania szczytnego urzędu pasterzów trzody Chrystusowej.

---

Reiners A. (ks.), Ofiara Mszy świętej w tajemnicach i cudach. Niezgłębione źródło łaski i błogosławieństw dla chrześcijan żyjących i wiernych zmarłych, Wydawnictwo Dzieł Ludowych, Mikołów - Warszawa 1904, s. 60 - 63.